Rumunia i jej najsłynniejsze drogi

Rumunia i jej najsłynniejsze drogi

Salina Turda – kopalnia soli

Transylwania znana jest nie tylko z wampirów i zamku hrabiego Drakuli. W mieście Turda podziwiać można jedną z największych i najstarszych kopalni w Europie – Salina Turda.
W skład kompleksu wchodzą trzy szyby: Terezia (z najgłębszym punktem – 120 m), Anton (108 m) i Rudolf (42 m). Na różnych wysokościach zbudowane są specjalnie oświetlone drewniano-metalowe konstrukcje, z których podziwiać można skomplikowane formacje skalne i poszczególne atrakcje kopalni.
Od wejścia ciągnie się długi (prawie kilometrowy), solny korytarz kierujący do Komnaty Echa, w której zwiedzający mogą przetestować doskonałą akustykę. Dalej znajdują się kolejne sale i mnóstwo wąskich korytarzy prowadzących do głównej komnaty Saliny. Jest ona tak ogromna, że mieści w sobie m.in. amfiteatr, diabelski młyn, pole do minigolfa, tory do kręgli i plac zabaw, a także podziemne słone jezioro, po którym można przepłynąć wypożyczoną łódką. Temperatury w kopalni przez cały rok wykoszą ok. 12 st. C, a wilgotność jest na poziomie 80 proc., konieczne jest więc wygodne, ciepłe ubranie. Kopalnia sama w sobie zrobiła na nas bardzo duże wrażenie, niestety mieliśmy na nią trochę za mało czasu, przyjechaliśmy przed 17 a kopalnia jest otwarta do 19. Za wejście za naszą 4 zapłaciliśmy około 200zł. Chyba jedynie trochę mi przeszkadzało, że przez te wszystkie rzeczy … diabelski młyn, stoliki do pingponga itp. Zrobiła się trochę kiczowata. Co nie zmienia faktu, że główna komora jest największa, jaką kiedykolwiek widziałam.

Alba Iulia – perła Transylwanii, o której wciąż mówi się za mało

Są miejsca, które zaskakują spokojem, historią i atmosferą, choć nie krzyczą z pierwszych stron przewodników. Alba Iulia, położona w sercu rumuńskiej Transylwanii, jest właśnie takim miastem. To idealny przystanek dla tych, którzy lubią łączyć zwiedzanie zabytków z niespiesznymi spacerami i lokalną kuchnią.

Największą atrakcją Alba Iulii jest bez wątpienia monumentalna Cytadela Alba Carolina – jedna z najlepiej zachowanych twierdz typu Vauban w Europie. Ma kształt gwiazdy, masywne bastiony i rozległe mury, po których można spacerować godzinami.

To, co szczególnie urzeka w Alba Iulii, to brak pośpiechu. W przeciwieństwie do bardziej znanych miast Transylwanii, jak Sybin czy Braszów, tutaj można naprawdę zwolnić. Szerokie alejki cytadeli, zielone trawniki i liczne ławki sprzyjają odpoczynkowi.

Miasto jest też bardzo zadbane – odrestaurowane mury, czyste place i nowoczesna infrastruktura turystyczna sprawiają, że zwiedzanie jest czystą przyjemnością. Jest też tu mnóstwo restauracji, kawiarni. Jest to też dobry przystanek  przed ruszeniem na Transalpine. Niedaleko Alby położone jest Râpa Roșie jest to dotknięte erozją szerokie czerwone urwisko skalne, na którego szczyt prowadzą szlaki, podobno przypomina Bryce Canyon w USA, ale ten w USA jest jednak znacznie większy i bardziej imponujący. Gdy my dotarliśmy na miejsce to zbierało się na burzę, byliśmy tam tylko chwilę. Według mnie nie jest to miejsce dla którego warto specjalnie jechać, ale jak się jest obok to czemu nie.

Transalpina

Trasa Transalpina, znana również jako siostra Trasy Transfogarskiej, to odcinek DN67C położony w środkowej części Rumunii. Jest to najwyżej położona droga w kraju, aż do przełęczy Urdele, gdzie osiąga wysokość 2145 metrów nad poziomem morza. Trasa ta rozciąga się na ponad 149 kilometrów.
Transalpina to miejsce przyciągające, co roku setki turystów z różnych zakątków świata, oferując malownicze szlaki turystyczne oraz niezapomniane widoki. Dla entuzjastów motoryzacji jest to bez wątpienia jedna z dziesięciu najlepszych tras, które warto odwiedzić. Podobnie jak w przypadku Trasy Transfogarskiej, również Transalpina nie jest dostępna przez cały rok. Ze względu na swoje geograficzne położenie, śnieg utrzymuje się na drodze od wczesnej jesieni do późnej wiosny. Na transalpinę poświęciliśmy cały dzień Znaczna ilość zakrętów na Transalpinie oraz liczne punkty postojowe sprawiają, że optymalny czas podróży wynosi od 3 do 4 godzin. Należy jednak mieć na uwadze, że czas ten może się znacząco wydłużyć, szczególnie gdy wybieramy się w sezon na weekend. Można się zatrzymać na wielu punktach widokowych, zjeść w spokoju obiad, wypić kawę a także wybrać się na trekking. Wybierając się na Transalpinę, należy pamiętać o pełnym baku (na trasie nie ma stacji benzynowej) oraz o wcześniejszym sprawdzeniu hamulców. Na następny dzień mieliśmy zaplanowana transfogarską, chcieliśmy nocleg, który byłby już na drodze i tak wybór padł na hotel Barlogul din Vidraru, bardzo klimatyczny hotel przypominający trochę schronisko górskie. Na miejscu były 2 bardzo duże i przyjacielskie psy. Wieczorem zobaczyliśmy też niedźwiedzia, który był kilkanaście metrów od nas. Dodam że podczas naszej jazdy transfogarską zobaczyliśmy jak dobrze pamiętam 6 niedźwiedzi.

Transfogarska

Są drogi, które prowadzą z punktu A do punktu B. I są też takie, które same w sobie są celem podróży. Transfogaraska (Transfăgărășan) w Rumunii bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. To jedna z najbardziej widowiskowych tras w Europie – pełna serpentyn, ostrych zakrętów i zapierających dech w piersiach widoków.

Droga przecina Karpaty Południowe, łącząc historyczne regiony Wołoszczyzny i Transylwanii. Wznosi się na wysokość ponad 2000 m n.p.m., a jej najwyższy punkt znajduje się w pobliżu tunelu pod masywem górskim Făgăraș. Już same liczby robią wrażenie, ale prawdziwa magia zaczyna się wtedy, gdy pojawiają się pierwsze zakręty i panoramy.

Transfogaraska słynie z niekończących się serpentyn, które wyglądają jak narysowane ręką artysty. Każdy kolejny zakręt odsłania nowy krajobraz: surowe szczyty gór, głębokie doliny, wodospady i zielone pastwiska, po których często spacerują owce. Jednym z najbardziej charakterystycznych punktów trasy jest jezioro Bâlea – lodowcowe, turkusowe i niezwykle fotogeniczne.

Podróż tą drogą to nie tylko uczta dla oczu, ale też emocjonujące doświadczenie dla kierowców i motocyklistów. Nic dziwnego, że Transfogaraska zyskała światową sławę po tym, jak została okrzyknięta jedną z najpiękniejszych dróg na świecie.  

My w naszą podróż tą wspaniała drogą wyruszyliśmy rano około 8, jednak, jeśli początek trasy był przy względnie ładnej pogodzie to im wyżej tym zaczęło być coraz zimnej, chmury i gdzie tymczasowy niewielki deszcz. Przy jeziorze Bâlea znajduje się ogromny parking. Skąd można pójść na trekking, zrobić zakupy, na miejscu jest mnóstwo stanowisk z jedzeniem, kawą, pamiątkami. U nas pogoda jednak nie zbyt dopisywała. Przez większość czasu wszystko było w chmurach.

Po zjechaniu z transfogarskiej zatrzymaliśmy się w bardzo malowniczych ruinach klasztoru Mănăstirea Cisterciană, wstęp tylko 2 euro. Idealne miejsce na przerwę po intensywniej jeździe.

Wiele osób zadaje sobie pytanie, która drogę wybrać, pod względem wrażeń z jazdy Transfogaraska wygrywa dynamiką i „efektem wow” na każdym kilometrze, natomiast Transalpina daje poczucie wolności i przestrzeni. Pierwsza jest intensywna i spektakularna, druga – majestatyczna i kontemplacyjna.

Jeśli zastanawiasz się, którą wybrać, odpowiedź brzmi: najlepiej obie. Transfogaraska dostarczy adrenaliny i kultowych widoków, a Transalpina pozwoli zwolnić, odetchnąć i naprawdę poczuć potęgę Karpat. Razem tworzą duet, który czyni Rumunię jednym z najciekawszych kierunków roadtripowych w Europie.

Sighișoara – średniowieczna perła Transylwanii

Są miejsca, które wyglądają tak, jakby czas zatrzymał się kilkaset lat temu. Sighișoara, niewielkie miasto w sercu Transylwanii, jest jednym z nich. Kolorowe kamienice, brukowane uliczki i mury obronne sprawiają, że spacer po starówce przypomina podróż wprost do średniowiecza.

Największym skarbem miasta jest zamieszkana średniowieczna cytadela, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wąskie uliczki wiją się między pastelowymi domami, a z każdego zaułka wyłania się nowy detal: stary herb, kuty balkon albo kamienna brama. To miejsce idealne do niespiesznego zwiedzania – bez mapy, bez planu, za to z aparatem w dłoni.

Symbolem Sighișoary jest Wieża Zegarowa, z której roztacza się widok na całe miasto i okoliczne wzgórza. Tuż obok znajduje się dom, w którym – według tradycji – urodził się Vlad Palownik, pierwowzór Drakuli. Choć w mieście nie czuć nachalnej „wampirzej” atmosfery, legenda dodaje mu tajemniczości i przyciąga ciekawych świata podróżników.

Warto wspiąć się także po Schodach Uczonych – zadaszonych, drewnianych schodach prowadzących do kościoła na wzgórzu. To jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w mieście, szczególnie o poranku lub tuż przed zachodem słońca, gdy Sighișoara cichnie i odsłania swoje spokojniejsze oblicze.

Sighișoara zachwyca nie tylko zabytkami, ale też atmosferą. To miasto idealne na wolne tempo, kawę w małej kawiarni, kolację w zabytkowej piwnicy i wieczorny spacer po murach obronnych. Jeśli szukasz miejsca, które łączy historię, romantyzm i autentyczność, Sighișoara z pewnością spełni te oczekiwania. Warto jest też wybrać się na spacer wieczorem, kiedy wszystkie restauracje się rozświetlają, co tworzy niepowtarzalny klimat. Sighișoara była dla  mnie chyba jedną z najładniejszych starówek, jakie odwiedziłam w Europie.

Korzystanie z tej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdej chwili w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na temat cookies.