Chamonix – u stóp Mont Blanc

Chamonix – u stóp Mont Blanc

Do Chamonix wybraliśmy się w Czerwcu jako, że jest to mój ulubiony miesiąc na trekkingi w Alpach jest już ciepło nie ma dużo śniegu, pogoda jest stabilna, a wakacyjnych tłumów jeszcze nie ma.

Aby tam dotrzeć polecieliśmy samolotem z Modlina do Bergamo. Tam wzięliśmy flixbusa bezpośrednio do Chamonix, akurat rozkład jazdy wraz z przylotami i odlotami idelanie nam się zgrał.

Chamonix – Ogólne wrażenia

Chamonix leży w dolinie otoczonej najwyższymi szczytami Alp. Gdziekolwiek się nie obrócisz, widzisz góry – potężne, surowe, a jednocześnie hipnotyzująco piękne. Mont Blanc, najwyższy szczyt Europy Zachodniej, jest tu nie tylko symbolem, ale niemal codziennym towarzyszem spacerów po mieście.
Samo centrum Chamonix jest niewielkie, ale bardzo klimatyczne. Drewniane chalet, kameralne kawiarnie, piekarnie pachnące świeżymi croissantami i sklepy outdoorowe tworzą wyjątkową atmosferę, w której łatwo się zatracić.
Chamonix to mekka dla miłośników sportów górskich. Zimą królują narty i snowboard, a latem trekkingi, wspinaczka, biegi górskie i paralotniarstwo. Jedną z największych atrakcji jest kolejka na Aiguille du Midi, która w kilka minut wynosi nas na wysokość ponad 3800 m n.p.m
Na miejscu spędziliśmy w sumie 2 i pół dnia. Warto rozważyć zakupienie karty Chamonix multi pass która daje możliwość korzystania ze wszystkich wyciągów w dolinie. Jak byliśmy kosztowała 100 euro za 2 dni. Ale generalnie warto, zwłaszcza jeśli ma się w planie Aiguille du Midi.

Dzień 1

Pierwszego dnia wybraliśmy się na nad większą atrakcję – Aiguille du Midi. To najwyżej położone miejsce, na które udało mi się dostać w moim życiu. Do 1980 roku była również najwyżej położoną stacją kolejki w Europie. Przebiła ją następnie ta na Piccolo Cervino we Włoszech, w Valle d’Aosta, która osiągnęła wysokość 3.883 m n.p.m. Kolejka wyjeżdża z nowej dolnej stacji w Chamonix, gdzie można kopić bilety Dolna stacja to nowoczesny obiekt, świeżo wybudowany i ładnie wkomponowany w otoczenie. Po zakupie biletów, odstaniu chwili w niedużej kolejce wsiedliśmy do wagonika kolejki (kilkanaście osób na stojąco) i po kilkunastu minutach dojeżdża się do Plan de l’Aiguille (stacji pośredniej na wysokości 2309 m n.p.m.). Stąd już bez podpór wjeżdża się na Auguille du Midi. Powietrze robi się wyraźnie rzadsze. Największymi atrakcjami Aiguille du Midi są oczywiście widoki. I najpiękniejszy widok na Mont Blanc, Zwiedzanie Aiguille du Midi zajęło nam prawie 2 godziny. Na szczycie znajduje się kilka tarasów widokowych i warto wejść na każdy. Wtedy możemy podziwiać krajobrazy w różnych kierunkach. Była nawet mała lodowa jaskinia (jeśli tak można to nazwać), a tuż za nią wychodzi ścieżka, na którą planowało wejść kilka osób. Na mapie widać, że tą ścieżką można iść w kierunku Mont Blanc. Było kilku alpinistów, którzy ubierali sprzęt i przywiązywali się liną. Niedaleko znajduje się tutaj schronisko górskie – Refuge du Mont-Blanc | Refuge des Cosmiques. Na Aiguille du Midi znajduje się również sklepik oraz restauracja. Można także przejść przez stalową rurę mierzącą 32 metry najduje się tam także najwyżej położone Muzeum Alpinizmu oraz jest sala, w której można sprawdzić jak zachowuje się nasz organizm na danej wysokości. Następnie zjechaliśmy na stację pośrednią Plan de l’Aiguille i wybraliśmy się na trekking do Mer de glace. Wędrówkę rozpoczęliśmy na Plan de l’Aiguille, dokąd dotarliśmy kolejką z Chamonix. Już na starcie zapierało dech w piersiach — potężne granitowe ściany Aiguille du Midi, lodowce zwisające nad doliną oraz wszechobecna cisza gór. Ścieżka prowadziła początkowo trawersem, łagodnie opadając w stronę Montenvers, co pozwalało spokojnie rozgrzać się przed dalszą częścią trasy. Szlak był dobrze oznakowany i technicznie łatwy, ale wymagał uwagi — wąskie fragmenty, kamieniste odcinki oraz ekspozycja sprawiały, że nie można było stracić koncentracji. Po drodze towarzyszyły nam spektakularne widoki na Aiguille Verte, Les Drus oraz rozległe pola lodowe. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się, by zrobić zdjęcia i po prostu nacieszyć się chwilą.
W miarę zbliżania się do Mer de Glace krajobraz zmieniał się wyraźnie — zielone fragmenty ustępowały surowym skałom i morenom. Końcowy odcinek prowadził w stronę Montenvers, skąd można było zejść schodami w dół do lodowca lub wrócić kolejką do Chamonix. My zdecydowaliśmy się jeszcze na odwidzenie lodowej jaskini – Grotte de Glace. La Grotte de Glace to jaskinia utworzona wewnątrz lodowca na zboczach Alpe d’Huez. Jaskinia jest rzeźbiona ręcznie przez zespół artystów i rzeźbiarzy, którzy tworzą niesamowite struktury z lodu. Każdego roku jaskinia jest odnawiana i przekształcana w nowe formy, co sprawia, że każda wizyta jest wyjątkowa.
Wewnątrz La Grotte de Glace można podziwiać różnorodne rzeźby lodowe, które tworzą surrealistyczne krajobrazy. Możesz zobaczyć lśniące kolumny lodu, fontanny, korytarze i inne niesamowite formy artystycznego rzemiosła wykonanego z lodu. Wyjątkowe oświetlenie dodaje magii i podkreśla piękno lodowych struktur.
Do Chamonix wróciliśmy górskim pociągiem, którego przejazd również obejmuje Chamonix Multi Pass.

Dzień 2

Na drugi dzień wybraliśmy się na przeciwległą stronę gór do lac blanc. Trekking do Jeziora Białego (Lac Blanc) był dla mnie jednym z najpiękniejszych dni spędzonych w Alpach. Wyruszyłam wcześnie rano ze stacji kolejki Flégère, gdy dolina Chamonix była jeszcze cicha, a powietrze chłodne i świeże. Już od pierwszych kroków czułam, że to będzie wyjątkowa wędrówka.
Szlak prowadził początkowo łagodnie, a potem coraz stromiej pod górę. Momentami oddech przyspieszał, ale widoki wynagradzały każdy wysiłek. Mijałam alpejskie łąki, skalne ścieżki i niewielkie strumienie, a za plecami coraz wyraźniej rysował się masyw Mont Blanc. Co jakiś czas zatrzymywałam się, żeby nacieszyć się ciszą i zrobić kilka zdjęć.
Gdy dotarłam w okolice jeziora, krajobraz otworzył się nagle i dosłownie odebrał mi mowę. Lac Blanc było spokojne, jasne, niemal nieruchome, a w jego tafli idealnie odbijały się ośnieżone szczyty. Usiadłam na skałach tuż nad wodą i pozwoliłam sobie na chwilę pełnego zatrzymania. To był moment, w którym czas przestał mieć znaczenie.
Przy schronisku Lac Blanc zrobiłam dłuższy postój. Ciepła herbata, słońce na twarzy i panorama gór stworzyły idealne warunki do odpoczynku. Zmęczenie zeszło na dalszy plan, a w jego miejsce pojawiło się poczucie spokoju i wdzięczności za to, że mogę być w takim miejscu.
Droga powrotna była już spokojniejsza. Schodząc w dół, obserwowałam, jak światło zmienia kolory gór, a dolina powoli zanurza się w popołudniowym cieniu. Wracałam zmęczona, ale szczęśliwa — z głową pełną obrazów i sercem pełnym gór.
Wróciłam do Flégère i stamtą chciałam kontynuować trekking w przeciwległą stronę, ale pogoda zaczęła się pogarszać wiec zjechałam do Chamonix i tam poczekać na dalszy rozwój sytuacji. Naszczęscie przejaśniło i wybraliśmy się wyciągiem do Le Brévent. Brévent to jedno z najbardziej znanych i najłatwiej dostępnych miejsc, z których można podziwiać panoramiczny widok na majestatyczny Mont Blanc.
Jednak zanim dostaniemy się na końcową stację pierwszym przystankiem jest Planpraz – to miejsce, którego nie można pominąć. Rozciągają się stąd zapierające dech w piersiach widoki na Mont Blanc, Aiguille du Midi oraz inne okoliczne szczyty. To idealny punkt na zdjęcia lub po prostu na podziwianie alpejskiej panoramy.
Z Planpraz warto wsiąść do kolejnej kolejki linowej prowadzącej na Le Brévent, gdzie czeka jeden z najbardziej spektakularnych widoków panoramicznych na Mont Blanc. Krajobraz z tego punktu widokowego jest absolutnie wyjątkowy i stanowi jeden z największych atutów wizyty w regionie.
Jeśli masz czas, warto rozważyć posiłek w restauracji „Le Panoramic” na szczycie. Jedzenie jest smaczne, a widoki z restauracji równie imponujące. Ze względu na dużą popularność tego miejsca zaleca się wcześniejszą rezerwację.

Korzystanie z tej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdej chwili w ustawieniach przeglądarki.
Więcej informacji na temat cookies.